Polecam TE polskie seriale

Coś takiego jak dobry polski serial nie powstało od lat.. Na ekranie tv rządziły kalki z zachodnich formatów lub krajowa przaśna nuda. Kiepscy, Klan i Samo życie. Komercyjne i publiczne stacje spamowały po równo. Rozumiem więc ogólny zachwyt importowanymi produkcjami Canal+, Netfixu czy HBO. Ostatnio jednak coś drgnęło w telewizorni. Pojawiły się Belfer, Komisja Morderstw.


Mogę powiedzieć, że w końcu seriale tak dobre, że aż dupę mi urwało.  Pokazały nową jakość . Znów za pisanie scenariuszy wzięli się humaniści i pisarze-literaci. Koniec dyktatu wypalonych serialowych scenarzystów i ich pomysłów ,,z życia wziętych’.

Pierwszy ogień – Belfer na podstawie scenariusza Jakuba Żulczyka (znany pisarz) .  Pierwsze podejście do oglądania zakończyło się porażka. Leśny gniot w stylu Rancza. Wyłączyłem w chwili gdy, jak mi się zdawało, zaraz pojawi się nieśmiertelny Ksiądz.  Jest prowincja, miasteczko, nauczyciel, komendant i burmistrz. Do tego swojskiego kompletu brakuje  proboszcza. Kolejny powód wyłaczenia to w roli Belfra Maciej Stuhr. W jednej ze scen biegnie sobie po lesie. Oglądając to przypomniałem sobie scenę z  Chłopaki nie płaczą. Stuhr, las i facet w różowym sweterku z gruszką.

Komedia zamiast kryminału.

Za drugim podejściem postanowiłem obejżeć  pod rząd trzy odcinki. Wtedy urwało d…  Poczułem, że Belfer to produkcja w stylu Miasteczka Twin Peaks. Ma swój klimat. Realia Polskie, scenariusz też alle bez  żenującego powielania ogranych motywów. Widać nasz kryminał ma się świetnie. Udany serial nie musi być  niezbyt udaną powtórką  licencji.

Powoli odkrywane są wątki, relacje między  mieszkańcami miasteczka i klimat prowincji. Intryga się rozkręca. Wszystko w tempie tego jak Belfer tropi motywy zbrodni morderstwa. A tempo to  jest subtelne. Nie powolne, ani nudne, nie ma też zaskakujących sensacyjnych zwrotów akcji. W Belfrze Urzekła mnie jeszcze Magda Cielecka w roli matki i żony wcielonego zła. W tej roli Grzegorz Damięcki. Moje największe całkowite zaskoczenie. Aktor raczej teatralny, kojarzę go z dramatem scenicznym. Kordian, Pan Tadeusz itp. Zamiast złotowłosego młodzieńca – biznesmen w średnim wieku, który twardo trzyma okolicę w garści.  Dla mnie sześć w skali szkolnej.

Drugi serial urywający cztery litery to Komisja Morderstw. To ostatnia produkcja jaką spodziewam się zobaczyć w TVP w czasach obowiązywania #dobrazmiana.

Po pierwszych odcinkach zadek  urwały mi zdjęcia, fabuła i scenariusz. Zestaw autorów znamienity: Krzysztof Kopka, Marcina Kurka, Waldemar Krzystek i Juliia Popkiewicz.

Reżyser filmów fabularnych, poeta iberysta, admirator śląska oraz młoda reżyserka i antropolożka kulturowa.   Bardzo oryginalny team, który stworzył równie oryginalny scenariusz.

Wydział Policji tropiący zbrodnie sprzed dziesięcioleci. Popularnie nazwany w mediach Archiwum X.  Niemiecki Niederschlesien, Breslau, Wrocław, Sowieci, żołnierze wyklęci i repatryjianci zza Buga.

Ja czuję, że porównanie tego serialu do Archiwum X  jest po prostu krzywdzące.  Zbrodnie sprzed dziesiątków lat wracają. Winy przechodzą z ojców na synów. Jak grzech pierworodny.

Multi kulturowa historia regionu pokazana w rewelacyjnych zdjęciach. Zamek Książ, Wrocław z lotu ptaka. Trochę widoków z gór. Bajka.  Całe szczęście, że bez konsultacji z IPN. Skreślili by każdego głównego bohatera.  Są tak niepoprawni politycznie wedle obowiązujących kanonów, że bardziej się nie da.

Trójka pierwszoplanowych aktorów:  Magdalena Buczkowska, Krzysztof Pieczyński i Marceli Sabat po prostu rozwala system.

Młoda ambitna Pani Inspektor, szef wydziału,  zestresowany Stary Glina z rodziny o resortowym PRLowskim pochodzeniu no i Młody Aspirant. Znawca technologii, typ klasowego mądrali, o studenckiej aparycji. Plama w życiorysie pochodzenie etniczne. Nic to, że okazuje się najinteligentniejszym gościem z zasadami.

Z takim każda babcia chętnie zeswata swoją wnuczkę.

Zapomniał bym o Szefowej. Plama w życiorysie  nr. 1 – kobieta. A za tym  plama nr. 2 podejrzenia, ze kariera zrobiona przez łóżko. No i że trupy i podobne historie to nie miejsce dla płci pięknej. Nawet gdy zbrodni dokonano w kuchni.

Na koniec Paweł Małaszyński. Postać drugoplanowa, ale przewijająca się w każdym odcinku.  Postać na miarę Doktora Fausta.  Wygląda jak samo zło, ale zachowuje się jak chodząca dobroć. Zawsze pomocny niczym harcerz. Tylko nie do końca wiadomo jakie ma intencje.

Dziękuję za przeczytanie. Zapraszam do oglądania.

Gender Gosposia

Bartek