Czego z gadżetów nie kupię przed narodzinami mego dziecka?

Listy wyprawkowe są dłuuuuuuuuuugie i zawierają często wszystko co potrzebne i przydatne lub nie 😉 Spodziewając się córki, uznaliśmy z żoną, że nie wszystko na raz i nie wszystko się przyda.

 

Niania elektroniczna

Podejrzewam, że w ogóle jej nie kupię. Mieszkamy w mieszkaniu, a łóżeczko dziecka będziemy mieli obok, więc nie jest nam potrzebne urządzenie do podsłuchu niemowlaka. Niania przyda się dla osób mieszkających w domach, gdy faktycznie oddalamy się od malucha. W bloku, w niewielkim mieszkaniu, zazwyczaj jest to zbędny gadżet, który można zastąpić rozmową telefoniczną z trybem głośnomówiącym.

Monitor oddechu

Z jednej strony zapewnia bezpieczeństwo, a z drugiej… większość z nas przeżyła bez niego. Gdyby jednak nasza córka pojawiła się za wcześnie lub pojawiły się inne wskazania do korzystania z tego urządzenia, to nie będziemy się męczyć bez niego.

 

Szumiś

Dla jednych gadżet obowiązkowy, dla innych zupełnie niepotrzebny wydatek. My nie negujemy, ale najpierw zabawkę przetestujemy poprzez puszczanie szumu z telefonu. Jak się sprawdzi i będziemy widzieli potrzebę to kupimy.

 

Laktator elektryczny

Jest na liście do kupienia w razie potrzeby. Apteki działają 😉 Rozważamy czy faktycznie ręczny warto mieć na już pod ręką, czy jednak poczekać i zobaczyć, jak się wszystko rozwinie.

 

Asortyment do mleka modyfikowanego

Wyparzacze, suszarki do butelek, czy nawet ekspres do mleka pojawią się w ramach potrzeb. Mleko mamy jest najzdrowsze na początek i na to stawiamy. Do laktoterroryzmu nam daleko, więc nie mówimy kategorycznego nie dla mleka modyfikowanego, ale gadżety kupimy po narodzinach.

Co Wam się nie przydało z gadżetów? Czy coś świadomie zostawiliście na liście „w razie potrzeby się dokupi”?

 

Pozdrawiam,

Gender Gosposia