Jak sprawdzić swoje serce w domu

Przez większą część życia wydawało mi się, że będę wiecznie zdrowy i piękny. Po trzydziestce, a szczególnie w momencie, kiedy zostałem ojcem, wolę zadbać o siebie i swoje zdrowie. Szczególnie o serce. Sprawdzam regularnie puls i ciśnienie.


Wiele chorób i przypadłości zaczyna się objawiać właśnie  w okolicy 30.  Pierwsze efekty stresu w pracy, przemęczenie, dziedziczne obciążenia to chyba główne przyczyny. A przecież nie chcemy paść na zawał przed czterdziestką.

Dla mnie ważną kwestią okazało się ciśnienie, oczywiście odrobinę za wysokie. Niby nic a jednak coś się zaczyna dziać. Monitorowanie objawów pozwala trzymać mi te dolegliwości pod kontrolą.

Kilku znajomych stwierdziło, że do monitorowania wystarczą sportowe opaski i inne sprzęty typu wearable. Są to super gadżety, ale nie są to urządzenia medyczne, które dają miarodajne dla lekarza wyniki. Mają też dużo medycznie niepotrzebnych funkcji i są dość kosztowne. Opaska owszem zapamiętuje wszystkie wyniki, ale wysyła je do appki,  Warunkiem korzystania z tego rozwiązania jest przekazanie tych danych operatorowi i wskazanym podmiotom współpracującym, czyli osobiste dane dotyczące Twojego stanu zdrowia są przekazywane nie wiadomo komu i gdzie. Można po prostu lepiej Ciebie zmapować i wcisnąć suplementy czegoś tam, trening kardio w pobliskiej siłowni….. Lekarze dość sceptycznie podchodzą do pomiarów „sportowych”. Wyliczanie średniej wysokości pulsu z ostatniego tygodnia itp. lekarza też raczej nie zainteresuje. W zastosowaniach medycznych takie opaskowe funkcje to tylko zbędny bajer. Do postawienia diagnozy potrzebne są wyniki i wywiad z żywym pacjentem.

Dobre urządzenia pomiarowe są coraz  łatwiej dostępne: nie tylko w aptekach, ale nawet w marketach. Te same aparaty często spotkamy w gabinetach lekarskich. Są one profesjonalnie dedykowane i atestowane pod kątem zastosowań medycznych.

Opaska ciągle pozostaje tylko miernikiem sportowym aktywności fizycznej: puls, ciśnienie, czas, różnice między dniem 1 a 45 treningu. Super do obserwowania efektów dla laika. Lekarze są co do danych z tych gadżetów sceptyczni.  Nie mają zbytniego zaufania. Dlatego też kupuję urządzenia wedle ich wskazówek.

Pierwszy aparat do tego w moim domu pojawił się kilkanaście lat temu. Taki był fajny, nadgarstkowy. Przypomina nieco zabawkę z gwiezdnych wojen albo nieco archaiczny smartwatch.

Dziś korzystamy rodzinnie z bardziej tradycyjnego, zakładanego na przedramię urządzenia. Mierzy puls, ciśnienie i rytm serca.

(function(i,s,o,g,r,a,m){i[‚GoogleAnalyticsObject’]=r;i[r]=i[r]||function(){
(i[r].q=i[r].q||[]).push(arguments)},i[r].l=1*new Date();a=s.createElement(o),
m=s.getElementsByTagName(o)[0];a.async=1;a.src=g;m.parentNode.insertBefore(a,m)
})(window,document,’script’,’//www.google-analytics.com/analytics.js’,’ga’);
ga(‚create’, ‚UA-56779783-1’, ‚auto’);
ga(‚send’, ‚pageview’);
Zapamiętuje ostatnie pomiary i tyle nam wystarczy, by ocenić, czy coś się nie dzieje. Mimo swoich rozmiarów i pewnej stacjonarności jest dużo lepszy i dokładny niż urządzenia bardziej kompaktowe. Wyświetlacz jest wystarczająco duży, żeby czytelnie pokazać wyniki, tak, że nawet osoba starsza jest w stanie je odczytać.

Ja i tak dane zapisuję na kartce. Świadomość wyników motywuje  mnie do zadbania o siebie znacznie skuteczniej niż oglądanie wykresów narysowanych przez appkę z opaskowego pomiaru. Kiedy podczas badania mam przed oczami strzałeczkę na kolorze czerwonym, to ten sygnał jest wystarczająco dla mnie przekonujący, że coś jest nie tak. Mniej stresu, mniej kawy!

A co do sprzętów medycznych dostępnych do domowego użytku pomocnych alergikom to już wkrótce napiszę o tym.

 

Pozdrawiam,

Bartek @GenderGosposia