Zobacz mój Bukareszt

Opowiem Wam dziś historię mojego Bukaresztu. Zaczyna się na Wzgórzu Arsenału, w monumentalnym gmachu Parlamentu . Od niego większy jest tylko Pentagon.

W dole majestatycznie rozciąga się Bulwar Unirii. Ulica dłuższa od Paryskiego Avenue des Champs-Élysées

 

Bulwar skąpany w jesiennym słońcu. Zieleń, żółć, czerwień. Temperatura 20 st. Celsjusza. Ach ten Bukareszt !

W środku fontanny, a po bokach przed socrealistycznymi budynkami szerokie arterie chodników. Kilometry do najbliższego placu. Architektura, mimo że socrealistyczna nie przytłacza. Jest monumentalna i jednocześnie zgrabna i jasna. Nie straszy podcieniami i burym brązem jak warszawski MDM.  Światło tańczy wokół fasad. Jest idealna pogoda dla fotografa.

Jestem zachwycony, pstrykam pierdylion zdjęć i ….. robię rachunek sumienia.

 

Mój Bukareszt

   Idę przed siebie, w kierunku placu i  rozmyślam swoim zyciu.

–  Co poszło nie tak ? Kiedy i dlaczego straciłem pasję do tego co robię. Do swojej pracy, do pisania magisterki …… Wpadam niespodziewanie na Plac Unirii.  Rozglądam się. Patrzę na fontannę – źródło. To akurat wyschło. Zupełnie jak ja .

Poszukam swojego źródełka idąc dalej.

 

Mój Bukareszt

 

Idę  wzdłuż rzeki.   Znajdę jej, czy swoje  źródło ?  Może jest nim ta Biblioteka ?

 

Mój Bukareszt

 

Nie to nie to miejsce.  Jest zbyt nowoczesne.  Bryła budynku stylem przypomina Parlament Europejski w Brukseli. Widzę kontrast między realizmem placu a futurystyczną bryłą szklanym  gmachu bukaresztańskiej biblioteki.  Szum sztucznej rzeki w tle. To dyktator Nicolae Caucescu kazał ją poprowadzić przez środek miasta.  Tyle kontrastu, kolorów różnorodności i .. .. Mimo to nie czuję chemii,  ani magii miejsca. 

Chyba nie tędy droga. Już tracę wiarę, w odnalezienie źródła. Trzeba zejść z głównej drogi, aby odnaleźć  zagubioną wiarę w sukces.

 Mój Bukareszt

 C.D.N. —– Mój Bukareszt

Pierwsze impresje z Bukaresztu Bukareszt miasto kontrastów

 Pozdrawiam,

 Gender Gosposia