W domach z betonu 2

Nie zdiagnozowano u mnie żadnej choroby psychicznej, nawet drobnej obsesji. Tunel, tak jak wiele innych pomysłów i projektów w moim życiu powstał jako efekt kompilacji przypadku i wrodzonej inteligencji. Był logiczną konsekwencją wyborów i okoliczności wytworzonych przez specyfikę pracy.

W domach z betonu

Praca oznacza, że moja osoba miała i ma swoją legendę, czyli najzwyklejszą przykrywkę. Każdy z nas ma swoją legendę. Siebie pokazywanego na zewnątrz.

Świadomie lub nie, legendy moich znajomych, współpracowników, powiązanych firm i podmiotów tworzą zwarty ekosystem, gdzie jeden element wspiera drugi. Moja legenda młodego biznesmena  wspierała system poprzez dostarczanie Firmie stałych miesięcznych przychodów, bazy materiałowej dla działalności (ewentualnie) oraz legalizowania innych legend.

Dla własnego bezpieczeństwa i dobrego samopoczucia potrzebowałem własnego kawałka przestrzeni. Czterech ścian, całkowicie znanych tylko mi. Mieszkania spełniającego kilka niestandardowych warunków. Po pierwsze lokalizacja, metraż, położenie, okolica i sąsiedztwo musiały dać mi możliwość zachowania pełnej anonimowości.

Szukałem, aż znalazłem miejsce idealne.

W moim mniemaniu aby odnieść sukces należało mieć zabezpieczenie, wiedzę, dowody i finansowanie na wszystko do trzeciego miejsca po przecinku włącznie. Wariant pozytywny, negatywny i neutralny, przygotowany/opracowany dla każdego działania oraz przewidywane konsekwencje, skutki, i co po nich w trzech wariantach

Kiedy szukałem mieszkania zwróciłem uwagę po pierwsze na to jaki lokal pasuje młodemu ekscentrycznemu biznesmenowi, który traktuje kupno mieszkania w starym budownictwie jako ucieczkę od „szarej” rzeczywistości inteligentnego apartamentowca. Na drugim miejscu jako inwestycję, z możliwością rozwoju. (wieczna pozycja druga, w uzasadnieniu wszelkich działań i motywacji).

W domach z betonu ………. CDN A tu część pierwsza W domach z betonu

Bartek